Forum eUrologia.pl - forum urologiczne dla pacjentów Strona Główna Forum eUrologia.pl - forum urologiczne dla pacjentów
Forum urologiczne dla pacjentów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Wada wrodzona nerki - nawrotowa kolka?
Autor Wiadomość
M.K. 

Wiek: 32
Dołączył: 09 Gru 2013
Posty: 2
Skąd: P-ce
Wysłany: 2013-12-09, 20:28   Wada wrodzona nerki - nawrotowa kolka?

Witam Państwa serdecznie!
Od kilku lat borykam się z pewnym problemem, którego źródła nie są mi znane. Wobec bezradności specjalistów z mego (celowo tutaj zatajonego) miejsca zamieszkania zwracam się do Was z zapytaniem, czy ktoś miał do czynienia z podobnym przypadkiem?

Otóż problemy rozpoczęły się w 2009 roku. Był to pamiętny, październikowy dzień, gdy po wypiciu piwa poobiadowego chwycił mnie niezwykły ból w okolicy nerki. Przemęczyłem się kilka godzin, po czym moja wybranka uraczyła mnie jakimś lekarstwem, które poradziło sobie z tym bólem (albo i ten zniknął samoistnie, trudno teraz orzec). Atak ten zapamiętałem z racji na to, iż był pierwszy.
Potem było już tylko gorzej. Rok później (na okres jednego roku, 2010-2011) ataki chwytały mnie regularnie co kilka tygodni naokoło (trwały po 2-3 dni). Przez początkowy okres regularnie lądowałem z tym na pogotowiu. Zauważyłem, że dzieje się tak zawsze, gdy spożyję jakikolwiek alkohol, tak jakby to on wywoływał tę całą reakcję, lub gdy spożyję obfitszy posiłek.
Oczywiście podjąłem leczenie u swojego lekarza. Po odrzuceniu opcji chorego woreczka żółciowego trafiłem do miejscowego urologa. I tutaj rozpoczął się prawdziwy "koncert przygód". Otóż pierwszy doktór, starszy urolog z mej przychodni, po obejrzeniu USG, które sam robił trwał przy opinii, że to kamienie a wręcz drobny piasek w nerce.
I kazał mi pić dziennie kilka litrów wody, przepić od czasu do czasu piwkiem, brać lek "Rowatinex". Tak też czyniłem.
Błyskawicznie mój stan się pogorszył. Ataki chwytały mnie co 7-9 dni, trwały nawet 4 dni. Przez ten czas nie potrafiłem nawet wstać z łózka, ogrzewałem brzuch gorącym termoforem, przez co trwale poparzyłem sobie całe plecy. Po jakimś czasie zorientowałem się, że coś jest nie tak (tamten doktór nadal uważał, że to kamica), więc zmieniłem lekarza. Ten drugi, jak myślałem, kompetentny, wysłał mnie na kolejne USG. Był rok 2012. Tak się złożyło, że USG robiono mi akurat podczas tych potwornych bóli. Doktór wykonujący to badanie wysłał mnie natychmiast z sali USG do szpitala. Tam zbiegło się kilku lekarzy, którzy oglądali po kolei mój "obraz" na ekranie głowiąc się:
- "Galancie wodonercze!".
Pytali, czemu nie poddałem się prędzej leczeniu, przecież widać, że to nie od wczoraj się dzieje, że ból musiał być od dawna. Odparłem, że leczył mnie inny lekarz pod względem kamicy. Przejrzeli dokumentację, wszystko się zgadzało. Na odchodne prosili, abym nigdy więcej nie chodził do tamtego lekarza.
W szpitalu cały zespół głowił się co mi dolega. Wysyłano mnie dwanaście razy z rzędu (!) w ciągu 6-8 godzin na RTG z podanym kontrastem. Żadne ze zdjęć nie wykazało jakiegokolwiek problemu, przyczyny powstania wodonercza. Przeprowadzono także badanie renoscyntografii, które wykazało, że nerka jest sprawna, działa. W końcu wpisano w papiery "wada wrodzona" i wypisano mnie do domu polecając cykliczne wizyty u innego jeszcze doktora prowadzącego.
Ten przepisał mi "Furaginum", kazał brać 2 tyg. Gdy to nie dało efektu, przepisał kolejną dawkę, kazał brać miesiąc. I potem znów. Lekarz nie krył, że nie ma pojęcia jak zaradzić mojemu problemowi. Na bóle otrzymywałem "Zaldiar", po którym miałem jednak dziwne halucynacje, jakbym się naćpał, więc nie chciałem tego brać.
Ból wciąż występował. Wprawdzie (nauczony już z doświadczenia) od 2010 roku nie piję alkoholu, najmniejsza kropla wywołuje ból, pozwoliło to zmniejszyć ataki, obecnie spotykają mnie co 25-35 dni zimą oraz co 2 tygodnie w porze największych upałów. Staram się przyjmować minimalną ilość płynów, po pół litra "czystej" wody/soków/herbaty na dzień + płyny w formie małej zupki, nasączonego chleba itp. Odnoszę wrażenie, że to uchroniło mnie przed ciągłymi, wielodniowymi atakami w prawej nerce, niemniej ból wciąż występuje a jedyną metodą na złagodzenie/wytrzymanie jest gorący termofor bądź siad w wannie pełnej ciepłej wody. Żadna Pyralgina, No-Spa nigdy nie pomagała.

I nasuwa się pytanie - czy to normalne, aby nie dało się tego wyleczyć? Aby tylu specjalistów stosowało tak odmienne badania, nie wykazujące rezultatu? Mijają lata, bóle nie ustają. Ciężko podejmować się pracy, wiedząc że w każdej chwili można zaniemóc. Podczas ataków nieznaczne ukojenie daje także siad z podkulonymi nogami oraz wymioty (a raczej sam skurcz przez nie wywołany).
Czy ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem? Czy warto abym wydawał pieniądze na prywatne leczenie u innych specjalistów (do jednego się niedawno udałem, rozpoczęło się na nowo USG i "furaginum", bez sensu).

Pozdrawiam serdecznie!
 
 
Nefron 


Dołączył: 16 Paź 2012
Posty: 63
Skąd: Forum
Wysłany: 2013-12-10, 08:29   

Jak wygląda opis ostatniej urografii i USG układu moczowego? Czy w moczu są jakiekolwiek zmiany? Czy w dzieciństwie miałeś jakiekolwiek problemy z układem moczowym?
_________________

* Budowa nerek
* Kamica nerkowa - leczenie
* Rak nerki - leczenie
 
 
M.K. 

Wiek: 32
Dołączył: 09 Gru 2013
Posty: 2
Skąd: P-ce
Wysłany: 2013-12-10, 20:20   

Cześć. Jako, że nie mam skanera, przepiszę to, co mam w papierach (jutro postaram się sfotografować zdjęcia RTG z urografii i zamieścić).

Część dotycząca Renoscyntografii:
"Uwidoczniono dwie nerki położone w okolicy lędźwiowej. Udział każdej z nich w całkowitym wychwycie radiofarmaceutyku jest następujący:
NL: 48% NP: 52% (Norma 50 +/- 8%)

Nerka lewa - typowej wielkości i kształtu. Znacznik gromadzi nieznacznie słabiaj w rzucie wnęki. Spływ z nerki zachodzi samoistnie, z cechami zwolnienia odpływu z UKM, ustępującego całkowicie po podaniu diuretyku.
Nerka prawa - nieznacznie większa od lewej, typowego kształtu. Gromadzenie radioznacznika słabsze w okolicy górnego końca (ubytki czynnego miąższu) oraz w rzucie wnęki - prawdopodobnie efekt kompresji poprzez poszerzony UKM. Spływ jest utrudniony z cechami nasilonej retencji w poszerzonym UKM - krzywa kumulacyjna. Po podaniu 30 mg Furosemidu iv zastój zwiększył się.

Wnioski: Dobra czynność nerki lewej z cechami nieznacznego zwolnienia odpływu moczu z UKM.
Cechy nefrioatii zaporowej nerki prawej (brak odpowiedzi na test diuretyczny)".

Do dokumentu załączono także kolorowy wykres:

Kidney left right
Kidney area (cm^2) 49.97 119.46
Perfusion% (Int) 30.78 69.22
Perfusion% (Slo) 118.11 NA
Uptake% (Int) 48.13 51.87

Time to peak 5.66 18.66
Peak to 1/2 peak 9.67 NA
20min/peak ratio .36 .99
20min/3min ratio .47 1.34


Część dotycząca USG:
"Nerka prawa wielkości 125x60mm z widocznym wodonerczem, miedniczka 58x54mm, kielichy kolbowato zakończone. Nerka bez cech kamicy. Warstwa miąższowa grubości od 15 do 18mm. Górny odcinek moczowodu niewidoczny.
Nerka lewa wielkości 110x50mm, bez zastoju w UKM oraz bez kamicy.
Pęcherz moczowy pusty".

Część dotycząca urografii:
"Na zdjęciu poglądowym jamy brzusznej stwierdza się cienie obu nerek i prawidłowym położeniu i wielkości. Zarysy mięśni biodrowo-lędźwiowych ostre. Złogów cieniodajnych w rzucie obu nerek i dróg moczowych wyprowadzających nie stwierdza się. W urografii obie nerki wydzielają mocz cieniujący w jednakowym stężeniu i czasie. UKM nerki prawej poszerzony z cechami zastoju. UKM po stronie lewej prawidłowy bez cech zastoju. Moczowód lewy w uwidocznionych odcinkach prawidłowej szerokości. Moczowodu prawego nie uwidoczniono. Pęcherz moczowy o gładkich zarysach".


Część dotycząca wypisu ze szpitala:

"Rozpoznanie - wodonercze prawostronne - wada wrodzona (Hydronephrosis dex. - Vitium congenita)

Wyniki badań pracownianych:
Poz. mocznika w sur.- 39,5mg%
Poz. kreatyniny w sur.- 0.65mg%
USG: Wątroba niepowiększona, normoechogeniczna, bez zmian ogniskowych. Pęcherzyk żółciowy nie zawiera złogów. Drogi żółciowe nieposzerzone. Trzustka prawidłowej echogeniczności niepowiększona. Nerka prawa wielkości 115x50mm, w widocznym poszerzeniem UKM, miedniczka 42x24mm, kielichy zaznaczone, moczowód w odcinku górnym widoczny fragmentarycznie szer. 3mm. Nerka bez cech kamicy. Warstwa miąższowa grubości 14mm., prawidłowej echogeniczności. Nerka lewa wielkości 120x50mm, ze śladowo zaznaczoną miedniczką 10x10mm. Nerka bez cech kamicy. Pęcherz moczowy o gładkich zarysach ścian, symetryczny. Gruczoł krokowy o obj. 14cm2 nie wypukla się do pęcherza

Epikryza: pacjent l.25 przyjęty do Oddziału Urologicznego z powodu wodonercza prawostronnego celem diagnostyki. Wykonano USG j. brzusznej i urografię. Po badaniach pacjent nie gorączkuje, dolegliwości nie zgłasza, oddaje czysty mocz. Wypisany do domu w stanie ogólnym dobrym.

Zastosowano leczenie: zachowawcze
Wskazania dot. dalszego leczenia: dalsze leczenie w Poradni Urologicznej i POZ".




To tyle dokumentacji. Odpowiadając na prędzej zadane pytanie - nigdy prędzej problemów z nerkami nie miałem, zaczęło się od pamiętnego ataku w 2009 roku, potem stawały się one cykliczne (od dwóch dni przechodzę kolejny, to zmotywowało mnie, aby w końcu zasięgnąć porady spoza mojego okręgu leczniczego, gdzie wszyscy są bezradni).
Mam tą wielką planszę zdjęć z urografii (12 fotek RTG), lecz nie za bardzo wiem jak to sfotografować, popróbuję jak się zrobi widniej przykładając je do okna i cykając zwykłym aparatem, może to coś da.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   




Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum by phpBB3 Assistant